• ogloszenia

    Ogłoszenia

    Tutaj możesz przeczytać ogłoszenia parafialne na najblizszy tydzień.


    czytaj

  • modul kosciol barbary

    Remont

    Dokumentacja związana z kościołem św. Barbary i baszty.


    wejdz wejdz

     

  • galeria

    Galeria

    Zapraszamy do oglądnięcia zdjęć z różnych wydarzeń naszej parafii.


    zobacz

Dziś - 3 sierpnia - mija 60 lat ...

wygnane siostry    To miał być początek końca zakonów w Polsce. W ciągu jednego dnia władze PRL wysiedliły z klasztorów 1300 zakonnic, oskarżając je o sprzyjanie niemieckim rewizjonistom. Od tego wydarzenia mija właśnie 60 lat. 3 sierpnia 1954 roku. o godz. 6 rano do 318 klasztorów w trzech województwach – wrocławskim, opolskim i katowickim (wówczas stalinogrodzkim) – wkroczyły tzw. komisje likwidacyjne w asyście funkcjonariuszy UB i milicji. W ten sposób rozpoczęła się przygotowywana od miesięcy akcja o kryptonimie X-2. Komisje informowały zakonnice o likwidacji klasztoru i natychmiastowym przesiedleniu ich do nowych ośrodków. Siostry, zdezorientowane i wystraszone, pamiętające represje okresu wojny, były przekonane, że zostaną wywiezione na Syberię, na pewną śmierć. Pakowaniem dobytku zajęły się specjalnie dobrane i sprowadzone grupy robotników, które meble, sprzęt, inwentarz ładowały do pociągów, a rzeczy osobiste na samochody. Ale przecież nie wszystko udało się zabrać: zostawał węgiel, płody rolne, pasze dla inwentarza, urządzenia gospodarcze. Wiele rzeczy zginęło, wiele rozkradziono. Były wypadki niszczenia przedmiotów kultu religijnego, zdarzało się pobicie zakonnic. Komisje likwidacyjne zabierały siostrom dowody osobiste, które zwracano po sporządzeniu adnotacji o wymeldowaniu.

Więcej w wydaniu papierowym...

Na podstawie: http://gosc.pl/doc/2100667.Wysiedlone-rewizjonistki, 3.08.2014]

Siostry zakonne wygane ze szpitala w Strzelcach Opolskich

Zakonnice, które od 1930 r. prowadziły strzelecki szpital, były solą w oku komunistów. W końcu - z polecenia władz - do lecznicy weszli milicjanci i przeprowadzili eksmisję.(...) Pierwsze miesiące pracy szpitala w powojennej rzeczywistości nie należały do łatwych. Radzieccy wojskowi zabrali ze szpitala cały sprzęt - włącznie z łóżkami i szafkami - i zostawili po sobie potężny bałagan. Siostry tygodniami szorowały sale i korytarze, żeby doprowadzić całość do porządku.

"Po uprzątnięciu części szpitala siostry zwróciły się do zarządu więzienia w Strzelcach z prośbą o pomoc w urządzeniu choćby tylko jednego oddziału, gdyż dużo chorych się zgłaszało, ale nie było ich gdzie położyć. Naczelnik więzienia poszedł na rękę i przesłał kilka żelaznych łóżek z materacami (...)” - pisały siostry w 1945 r.

Zwróciły się one wtedy do organizacji UNRRA, która zajmowała się udzielaniem pomocy dla krajów, które najbardziej ucierpiały podczas wojny. W ten sposób zaczęło się mozolne doposażane lecznicy, które trwało aż do 1949 r. Gdy siostry już to zrobiły, władze miasta uznały, że... są niepotrzebne i trzeba się ich pozbyć. W komunistycznej doktrynie, wszelkie organizacje kościelne były traktowane wrogo, więc zakonnice zaczęły być szykanowane.

"Między Państwem a Kościołem zaszło nieporozumienie. Znowu zaczęły się szykany” - odnotowały siostry w pamiętniku.

W październiku 1949 r. do szpitala wkroczyli urzędnicy, którzy spisali żywy inwentarz i sporządzili listę wszystkich wartościowych przedmiotów. Po tym zapadła decyzja, że wszystko zostaje znacjonalizowane. Urzędnicy zabrali siostrom niemal wszystko z czego korzystały na co dzień - od wyposażenia kuchni na żelazku kończąc.

W tym czasie w szpitalu pracowało 35 służebniczek. Władza zaczęła je zastępować pracownikami cywilnymi. Dyrektorem szpitala został dr Nowak, o którym zakonnice miały dobre zdanie - był dobrym chirurgiem, życzliwym człowiekiem. Zwalnianie sióstr z pracy trwało nadal. Pod koniec 1949 roku w szpitalu pracowało ich już 27 zakonnic, a w 1952 roku tylko do 10.

Ich pozbywanie się nie zawsze było łatwe dla nowego personelu. Dla przykładu po zwolnieniu siostry Bernardy, która zarządzała kuchnią, nowa kierowniczka nie potrafiła sobie poradzić. Trzeba było wzywać siostrę z powrotem, żeby przywróciła porządek.

3 sierpnia 1954 r.: "W dniu dzisiejszym Państwo przeprowadziło akcję wysiedlenia sióstr na terenach odzyskanych. Siostry wywożono z własnych domów i przesiedlono pod Kraków. Dzięki dr. Nowakowi, który oświadczył, że w przypadku zabrania sióstr ze szpitala strzeleckiego sam zrezygnuje z tej pracy (a nie było zastępcy) mogłyśmy jeszcze przez jakiś czas pozostać w szpitalu. (...) Siostry wciąż uważano za Niemki i tak je traktowano”

Niedługo po tym dyrektora Nowaka zwolniono, a kolejne zakonnice dostały wypowiedzenia - w rezultacie w lecznicy pod koniec lat 50-tych pozostały tylko trzy osoby w habitach. W 1962 r. także one dostały wypowiedzenia i nakaz wyprowadzenia się ze szpitala do kamienicy przy ul. Opolskiej. Zakonnice nie zmierzały wynieść się dobrowolnie - pisały odwołania, ale z ratusza nie przyszła na nie ani jedna odpowiedź. W końcu przeprowadzono eksmisję. 19 września 1964 r. do przyszpitalnych pomieszczeń, które zajmowały, przyszli urzędnicy dokonać eksmisji. Siostry nie wytrzymały: - Przyszliście do gotowego! Gdy byłyśmy w wielkiej biedzie, że chorych przykrywałyśmy papierami, żaden z was nie przyszedł nam pomóc! - wykrzyczały urzędnikom.

Samo przygotowanie do eksmisji sióstr wyglądało kuriozalnie. Kilka dni wcześniej komuniści położyli do łóżek ormowców, żeby mogli podsłuchiwać siostry. A w nocy przed eksmisją na drzwiach prowadzących do kaplicy zawisła kłódka, żeby siostry nie mogły się tam modlić.

W dniu eksmisji szpital był ponadto otoczony przez milicjantów. - Przychodzimy po meble. Skąd brać? To musi iść szybko! - mówili nerwowy ormowcy, którzy mieli przeprowadzić eksmisję.

- Nie mamy nic spakowane - odpowiadały siostry

Wtedy ormowcy powyrzucali z szafek rzeczy na podłogę. A siostry w ramach protestu zbierały wszystko bardzo powoli. Nikt nie odważył się użyć siły, w efekcie "błyskawiczna” eksmisja trwała cały dzień.

Zakonnice nie pozwoliły tego dnia zawieźć się do mieszkania przy ul. Opolskiej - celowo szły ulicami miasta niosąc ciężkie toboły, żeby ludzie wiedzieli, jak zostały potraktowane.

Siostry długo nie mogły przyzwyczaić się do nowego miejsca - zamknęły się w mieszkaniu i ograniczyły kontakty.
Dużym oparciem okazali się wtedy zwykli mieszkańcy. Jeszcze długo po eksmisji ludzie przynosili do mieszkania jedzenie i pomagały siostrom, by odwdzięczyć się za to, że przez lata prowadziły szpital.

Tekst powstał we współpracy z Piotrem Smykałą - znawcą lokalnej historii.

Na podstawie: [http://www.nto.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20130315/HISTORIALOKALNA/130319621, 3.08.2014]

Losowa

Informacje

informacjeMsze Święte:
Dni powszednie: 6.30, 7:00, 18:00
Sobota: 15.00 (DPS); Niedziela: 6:45 (niemiecka), 7:00 (w szpitalu), 7:45, 9:00 (młodzieżowa), 9:00 (w Księżym Lesie), 10:15 (rodzinna), 11:30 (suma), 15.00 (chrzcielna w każdą pierwszą niedzielę miesiąca), 18:00.

Sakrament Pokuty: w dni powszednie: zasadniczo pół godziny przed Mszą św. W soboty: od godz. 17.00. W niedziele i uroczystości: w czasie Mszy św. o godz.: 6.45, 7. 45 i 11.30.

Kancelaria Parafialna: poniedziałek, wtorek, czwartek, piątek: 8:00 - 9:30, 16.00 - 17.30. W środy - nieczynna.

Adoracja w kościele Bożego Ciała: w dni powszednie: 6.30 - 17.15; w niedziele i uroczystości: 7.00 - 16.45.

 

Menu duchowe

czytania

brewiarz

katechezy

minuta

mysl

dla ducha

Modlitwa do Patrona

modlitwaŚwięty Wawrzyńcu, zaufany diakonie papieża św. Sykstusa II i męczenniku rzymski, módl się za nami. Ty umiałeś stać się ziarnem wydającym obfity plon. Poszedłeś za Chrystusem, służąc Kościołowi przy boku papieża. Po uwięzieniu i odejściu do Pana św. Sykstusa II, zachowałeś bardzo trzeźwy osąd sytuacji i pieniądze kościelne, których zarządzanie Tobie powierzono, wszystkie rozdałeś pomiędzy ubogich. Była to dobra lokata i wspaniałe świadectwo, kiedy sądzony wskazałeś tychże ubogich mówiąc: Oto są skarby Kościoła. Wypraszaj nam współczesnym członkom tegoż Kościoła posiadanie takiego konta zysków. Ty nie umiłowałeś tego życia i bogactw, ale wszystko widziałeś w perspektywie życia wiecznego. Żyłeś wezwaniem Chrystusa, idąc za Nim wiernie jak mąż sprawiedliy, który obdarza ubogich. Na koniec umiałeś z godnością oddać ducha Panu, któremu przez całe życie służyłeś. Dziękujemy dobremu Bogu za światło Twojego przykładu. Jak silny musiał być ogień miłości ku Chrystusowi w Tobie, skoro gasił żar ognia naturalnego. Prosimy, wspieraj nas swoim wsawiennictwem w walce z mocami ciemności. Amen.

Licznik

10671297
Dzisiaj
Wczoraj
W tym tygodniu
W poprzenim tygodniu
W tym miesiącu
W poprzenim miesiącu
Wszystkie
5111
3155
23888
10618702
32948
173466
10671297

Twoje IP: 52.91.245.237
Czas: 2018-12-09 21:43:12